Sample Image




Najpierw na to, abym miała z kim zjeść kolacyę — potem na to, abyś pan nie zmarnował ostatniej w życiu dozwolonej sposobności sam na sam z kobietą lekkich obyczajów — a
wreszcie na to, że jestem niezmiernie ciekawą zobaczyć zachowanie mężczyzny, który od pół roku dotykał co najwyżej palców kobiety dłonią lub ustami.
— Czyliż nie widzi pani tego już teraz?
— Rzeczywiście. Idzie mi jednak o coś więcej — o sposób ubiegania się o pocałunek, o uścisk kobiety w podobnym nastroju...
— Jakto?
więc pani przypuszczasz?...
— Jestem tego pewną.
— Pani mnie zachęca?...
— Ja pana zmuszę!... jeżeli zechcę naturalnie.
— Lecz po tern wyznaniu ja zaproszenia przyjąć nie mogę.
— Odrzucając je, przyznasz się pan do bezsilności.
— Ależ ja nie należę do siebie.
— Od jutra dopiero!
Dziś należysz pan jeszcze do każdej, która pana zdobędzie. Chyba że się pan zdołasz oprzeć, w co niebardzo mi się chce wierzyć, mimo pańskiej obrączki zaręczynowej.
— Tak?..
. A wiec przekonam panią, że kawałeczek złota, opasujący palec, więcej znaczy, niż najpiękniejsze z ramion, zarzucone na szyję.
— Jak moje?
— Te właśnie miałem na myśli.
— Jest pan na dobrej drodze... Ale — jeszcze jedno. Skore pan przegrasz... nie miej do mnie żalu...
— Zgoda. Lecz co pani mi przyrzeka w przeciwnym razie?
— W przeciwnym razie — ja się utopię. Sądzę, że nie dopuścisz pan do tej ostateczności.
Weszła śmiejąc się — ja za nią, z lekkiemi skrupułami sumienia, które starałem się zagłuszyć rozumowaniem, że idę tam — po zwycięstwo.
Aby mi dać czas ochłonąć, czy też upić się do reszty, pozostawiła mnie w swym buduarze samego, pośród mebli niskich, rozłożystych, zmuszających przybierać niedbałe,
wygodne, na pół leżące pozycye i marzyć.
Od sufitu spływał blask różowej lampy, zewsząd biły silne, odurzające wonie perfum i przypominały w rozmaity sposób kobietę, przybory jej stroju.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 Nastepna>>